Wpływ diety na insulinooporność

Halo halo 🙂

Miesiąc temu skończyliśmy kolejną już przygodę z postem, inspirowaną postem dr.Dąbrowskiej (chyba szósty, już się w tym gubimy 😀 ) Pawcio postanowił z tej okazji udać się do laboratorium i zrobić kilka podstawowych badań, by sprawdzić Wpływ diety na insulinooporność . Generalnie wynika z nich, że chłop zdrów jak koń :d
Oddał też honorowo krew. Przekroczył 18 oddanych litrów krwi i Dostał koleją, złotą odznakę Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi I Stopnia (kilka miesięcy temu oddał z kolei krew na panel krwi wzorcowej na prośbę Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa)

Morfologia i ciśnienie

Bez zarzutu, ładny poziom czerwonych krwinek, hemoglobiny, hematokrytu, pozostałe parametry czerwonokrwinkowe też bez zarzutu. Gdzie to żelazo i wit.B12 w warzywach?  :p :p Żadnych odchyleń w białych krwinkach 🙂

Przed 30-stką miał zawsze podniesione ciśnienie. Przed donacją po prostu mówił, że jest albo zdenerwowany, albo wypił już z 2 kawy i się lekarz nie czepiał. Po zmianie żywienia ciśnienie jest stale w okolicach 120/80 🙂

Cholesterol

Prawdę powiedziawszy, to jedyne, czego należało by się tu czepić to lipidogram.. tak… tak, niektórzy powiedzą, że no przecież super, że jest tak niski cholesterol i frakcje … no nie do końca 🙂 Cholesterol, jako składnik błon komórkowych jest nam niezbędny. Potrzebujemy go do produkcji hormonów steroidowych. Nasz mózg w dużej mierze to też cholesterol… więc niski poziom WCALE nie jest dobry…

ALE

Rozważmy kontekst tej sytuacji.
6 tygodni jedzenia samych warzyw, bez cholesterolu, tłuszczy nasyconych, białek.. zatem taki wynik nie jest niczym nieprawidłowym w tej sytuacji, skoro nie dostarczał organizmowi wymienionych składników. Co innego, gdyby miał taki lipidogram a dieta obfitowałaby w tłuszcze i białko. Należałoby wówczas pochylić się choćby nad sprawdzeniem funkcjonowania wątroby a także sprawdzić, jak wygląda wchłanianie. Generalnie na codziennej diecie zwykle cholesterol całkowity oscyluje około 200-220, zatem jak najbardziej prawidłowy. I niech Was nie zwiodą laboratoryjne normy 😉 😉 😉 Żeby nie było, sam cholesterol całkowity nijak się ma do diagnostyki i zawsze powinniśmy łącznie z nim badać także frakcje: HDL oraz LDL oraz sprawdzić proporcje pomiędzy nimi. Optymalnie, jeśli HDL:LDL wynosi 1:2 a HDL:TG 1:1. Poziom trójglicerydów ma jak najbardziej prawidłowy – optymalnie, jeśli mieszczą się one w zakresie 50-100.

Insulina/glukoza/ketony

Najbardziej spodobał nam się wynik insuliny- rekordowo dobry – nigdy taki nie był. Myślę, że to zasługa, nie tylko samego postu, ale też wcześniejszej, około rocznej ketozy 🙂 Pięknie zadziałała na ten hormon. Można się czepiać, że wynik 6 jest wysoki, ale wcześniej nie spadał poniżej… 15! Więc jak dla mnie, to bardzo duży postęp 🙂 Pamiętajmy, że na czczo wynik insuliny powinien być jednocyfrowy. Wcześniej nigdy taki nie był… 🙁 Skoro już jesteśmy przy glukozie, to ten parametr także nie wykazuje odchyleń. Od roku jak Pawcio jest na Paleo Ketozie glukozę ma 80-90. Po posiłkowo nie przekracza 110, a po eksperymentalnym zjedzeniu węglowodanów (np.100 g daktyli) nie przekracza 150). Co do ketonów to na poście oscylowały one w wartościach 0.5-0.7 mmol/L (na “normalnej Ketozie” było w okolicach 1 mmol/L)

TSH

Z tym parametrem też jest ciekawa historia. Kilka lat temu, jeszcze przed rozpoczęciem paleo, było na poziomie 3,3. Po krótkim okresie od rozpoczęcia paleo spadło na 3,11 a wkolejnych badaniach było już poniżej 3. Teraz mamy na poziomie 2,5. Tarczyca? Nie, wolne hormony FT3 i FT4 zawsze przy górnych granicach. Zatem przysadka. Tu wg mnie znaczenie miała dieta, ale mega robotę musiało zrobić także morsowanie, ale także pilnowanie rytmu dobowego. Rytm dobowy jest kluczowy dla prawidłowego funkcjonowania przysadki.

I jeszcze witamina D

Komentarz pani w laboratorium: „Co? Dietetyk pana naciągnął?” Nie mam pytań…. :/ Całkiem niezły ten poziom witaminy D jak na osobę, która od kilku miesięcy jej nie suplementowała 😊 Bywał dużo na słońcu, ale w zasadzie tylko z odsłonięta głową, szyją i rękoma, podczas gdy reszta ciała była zasłonięta. Dlatego też jak na te warunki uważam, że to niezły wynik. Choć oczywiście wiadomo, że optymalnie gdyby miał poziom przynajmniej 50 albo i 80. Choć niektórzy, jak np. dr Czerniak twierdzą że dopiero poziom rzędu 200 czy 300 niektórym osobom pozwala poczuć się dobrze – choć mowa tu o osobach z chorobami neurodegeneracyjnymi, nowotworami czy autoimmunologicznymi. Nie żebym w tym miejsc zachęcała aby dążyć do takiego poziomu, po prostu zastanawia mnie, czy normy na witaminę D także nie są zaniżone, jak i choćby te na cholesterol. ja w każdym razie mając poziom witaminę D na poziomie 86 czułam się rewelacyjnie 😊 😊 a w tym roku słoneczka od kwietnia już nam nie brakowało i przez pół roku wygrzewałam się na balkonie 😊 A skoro już przy witaminie D jesteśmy.. Przed kilkoma dniami pojawiła się niepokojąca informacja na jednej z grup na facebooku, że sanepid po kolei wycofuje z Polski dawki witaminy D powyżej 4000 IU, a na rynku ma pozostać tylko w dawce 2000 IU. Na innej grupie z kolei jedna pani napisała, że pracuje w sklepie zielarskim i też ma problem z zamówieniem większych dawek. Słyszeliście o tym? A może sami osobiście spotkaliście się z tym przy próbie zamówienia większej dawki niż 2000? Ja rozumiem, że wielu ludzi przesadza, przyjmuje wysokie dawki bez uprzedniego poziomu sprawdzenia tej witaminy, czy też stosuje ją w wysokich dawkach np. bez wit. K2. Z wszystkim można przesadzić, zgoda i potrzebny jest zdrowy rozsądek wszędzie. Ale powstaje pytanie – do czego to wszystko zmierza? Czy za chwilę usłyszymy, że witamina D w ogóle jest szkodliwa i w ogóle należy zakazać jej sprzedaży? A może w ogóle w końcu bez recepty nie kupimy żadnych witamin czy minerałów pod płaszczykiem toksyczności? Serio? Ale choćby leki przeciwbólowe i na zgagę dostępne w każdym kiosku i na stacji benzynowej 😉 😉 😉 Obejść ten problem oczywiście można, wziąć więcej kapsułek choćby, kupić w kroplach czy zamówić na iherb.com (jeśli oczywiście są ku temu wskazania – jak jednak praktyka pokazuje, większość ludzi ma niedobory, i to znaczne…) – co jednak nie zmienia faktu że coś niepokojącego się dzieje. Ostatnio wychodziła mi opryszczka i wzięłam 50 000 IU witaminy D. Po 1 dniu po opryszczce ani śladu. No jakim cudem ja jeszcze żyję? 😉 😉 😉 (nie, że kogokolwiek do podobnych czynów namawiam). A może za dobrze działa? 😉 😉 😉
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Miłego dzionka
Asia

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*