O Nas

Duet mistrza kuchni z dietetykiem

Jedno układa diety eliminacyjne pod choroby/nietolerancje/alergie, a drugie wymyśla przepisy, jadłospisy i prowadzi kursy gotowania tychże potraw

Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, razem w sumie od 15 lat.
Poznaliśmy się na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu na kierunku Technologia Żywności i Żywienie Człowieka. Ponieważ na studia idzie się po to, żeby znaleźć żonę, Paweł po 2 latach opuścił uczelnię na rzecz pracy zawodowej. Wspólnie z dziekanem uznali, że jest za dobry na tą uczelnię i lepiej będzie jak pójdzie popychać polską gastronomię do przodu :p  W sumie ponad 20 lat praktyki w zawodzie, w 2016 zdobył tytuł mistrzowski w zawodzie kucharz.
Asia studia ukończyła, następnie poszła na Uniwersytet Medyczny w Poznaniu zrobić podyplomową dietetykę (też ukończyła, bo to mądra dziewucha jest). Prowadzi poradnię dietetyczną w Poznaniu 

Tandem hashimoto i insulinooporność

Paweł choruje na insulinooporność, a Asia ma hashimoto. Oboje jesteśmy na diecie paleo (i wszystkiego w około paleo) od 5 lat. Dieta miała i nadal ma olbrzymi wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie.

Insulinooporny Pawcio, czyli -50 kg

Gdy miałem 20 lat i byłem w technikum gastronomicznym na podbudowie zsz ważyłem około 100 kg, kolejne 10 lat dodało mi więcej ciała do kochania i w wieku 30 lat dumnie nosiłem na sobie 150 kg słusznej wagi. Po zastosowaniu diety w ciągu kilku miesięcy waga spadła do 100 kg i na tym poziomie jestem od 4 lat.
Oprócz tego, z wizualnych rzeczy zmieniła się jeszcze jedna rzecz… zaczęły mi odrastać włosy. Po 30-stce pogodziłem się, że będę łysy, a tu nowe cebulki zaczęły wyrastać  (w tej chwili mam długie włosy za ramiona).
Cóż jeszcze?

Krew wzorcowa

Jestem Zasłużonym Honorowym Dawcą Krwi (oddane prawie 18 litrów). Gdy miałem 18 lat oddałem krew po raz pierwszy. Gdy miałem 25 lat usłyszałem, że moja krew już się do niczego nie nadaje (ważyłem “tylko” około 124 kg). Nic sobie z tego nie robiłem do 30-stki. Wtedy zorientowałem się, że wokoło mnie jest dużo chorych kucharzy po 30-stce. A to po zawale, a to z sztucznymi żyłami, a to jakieś rozruszniki, cuda na kiju. Trochę się wystraszyłem bo byłem największym kucharzem w Poznaniu. Kardiolog mnie zbadał i powiedział, że jeszcze 3 lata będę zdrowy, a potem mam przyjść i zaczniemy od operacji żył i się mną może prywatnie zająć jego kolega. Doskonała wiadomość, nic nie rób i czekaj aż Cię zaczniemy kroić :p

Zaczęliśmy wspólnie dietę paleo. Po kilku miesiącach Asia rzuciła okiem na moje okresowe badania (jako kucharz, co roku muszę robić) i się lekko zdziwiła, że się tak poprawiły. Poszedłem do Centrum Krwiodawstwa, że chcę oddać. Tam też się lekko zdziwili, bo przecież mnie zdyskwalifikowali jako dawcę, ale na próbę się zgodzili. W sumie to dziwili się co chwilę, bo przychodziłem regularnie co dwa miesiące przez rok i z wizyty na wizytę wyglądałem lepiej :p
I tak to oddanie “na próbę” trwa regularnie 3-4 razy w roku od kilku lat. Dwa miesiące temu dostałem telefon z Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, że proszę mnie o oddanie krwi na panel krwi wzorcowej I tak oto z osoby której krew się do niczego nie nadawała, moja krew stała się wyznacznikiem dla innych. Fajnie, nie?  🙂

Insulinooporność

Pewnego razu Asia powiedziała mi, że pewnie mam IO – czyli insulinooporność. Chciała, żebym poszedł do lekarza i zrobił badania, głównie na krzywą cukrową i insulinową. Oczywiście pan doktór mnie wyśmiał, powiedział, że krzywa cukrowa w zupełności wystarczy, a w zasadzie to w ogóle po co i na co mi to. Dzwonię do laboratorium:
– dzień dobry, czy zrobicie mi płatnie badanie krzywej insulinowej?
– jeśli lekarz dał panu skierowanie na obciążenie cukrem na krzywą cukrową, to nie ma problemu
Zrobiłem, pokazałem Asi. Cukier faktycznie był “normalnie” ale insulina na czczo 17, po godzinie ponad 70  po dwóch godzinach ponad 20. Insulinooporny aż miło. Ale że dieta działała, to się nie przejmowaliśmy. Jednak po 3 latach postanowiłem się pobawić glukometrem i robiłem sobie 20 punktowe krzywe cukrowe, żeby zobaczyć jak dokładnie mój organizm reaguje na to co ja jem. Wtedy to się dooooopieo okazało jakie cuda się dzieją, gdy jem węglowodany. Cukier wywala w kosmos, a rekord był po garści kaszy gryczanej, gdzie przekroczyliśmy granicę 200. Także od września 2017 jestem na KETO-PALEO (czyli dieta ketogeniczna, ale jem tylko produkty z diety paleo). I to własnie na ketozie, oddawałem regularnie co 2 miesiące krew i podczas ketonemii zostałem wzorcową krwią :p Cukier na czczo mam w przedziale 80-90, po jedzeniu nie przekracza 110.
Jest jeszcze ciekawostka. Ponieważ ja lubię sprawdzać różne rzeczy, to na Boże Narodzenie zjadłem 100 g daktyli (ponad 70g węglowodanów/100 g), Ciekaw byłem do jakiego pułapu mi wyskoczy cukier. A tu niespodzianka, bo nie chciał przekroczyć 150, trzymał się równo i po 2 godzinach spadł znowu do 80. Podobny test zrobiłem na wielkanoc i efekt był taki sam. Czyli lecimy z cukrem do 150 i dalej nie idzie 🙂 Ale za dobrze się czuję na ketozie i za fajne mam rezultaty żeby wracać do węglowodanów 🙂

Wpływ ketozy na insulinooporność

W październiku 2017 rok zaczyna się przygoda z Keto-Paleo. Cukier pozostaje na poziomie 80-90, ketony w krwi 0.7 do 1.1 mmol/L.
Połowa sierpnia 2018 przechodzę z ketozy “tłuszczowej” w ketozę inspirowaną postem dr.Dąbrowskiej. Wyniki krwi bardzo dobre, insulina najniżej w życiu, morfologia, jak zwykle bardzo dobra. Cholesterol spada do 123. Szczegółowo opisuje to Asia w podlinkowanym linię wyżej poście 🙂