Zrazy wołowe

Siema 🙂 
Dzisiaj na obiadek mamy zraziki. Ciekawe dla mnie było, gdy mieszkałem w Opolu, że tam mówili na to rolady śląskie, ja im mówiłem, że zraz, to zraz a nie jakaś rolada śląska 😀 Najlepiej robić je z zrazówki wołowej, ale robiłem też z rostbefu, ligawy, a nawet z polędwicy :p W środku obowiązkowo cebulka, ogórek kiszony, boczek i “kręgosłup zraza” czyli kawałek skórki od chleba bezglutenowego (ja używam chleba ziemniaczano gryczanego). Żeby ułatwić sobie życie, cebulkę kroję w półksiężyce, wrzucam do miski, dodaję musztardę, majeranek i mieszam, taki gotowy miks nakładam na kawałek chleba, boczku i ogórka. Mięso kroję w plastry i rozbijam tłuczkiem, jak najcieniej, solę , pieprzę i nakładam składniki farszu i zwijam w roladki. Następnie układam je w naczyniu żaroodpornym i do pieca na 180 st na 30 min
W tym czasie szykuję sobie kilka marchewek i pietruszek, obieram, kroję w plastry. I otwieram pomidory z słoika od teściowej (warto się żenić panowie! :p). wyjmuję brytfannę, dodaję warzywa i pomidory. Jeśli mi została cebulka i kawałki ogórka i chleba, to też dorzucam.Dodaję z dwa liście laurowe i z 4 kulki ziela angielskiego. Zalewam wodą tak, żeby zakryło mięsa i wkładam do piekarnika na 90 min na 160 stopni. Co pół godziny dolewam zimnej wody, żeby zawsze był taki sam poziom.
Roboty jest z tym trochę, ale to moje najulubieńsze danie 🙂
Miłego dzionka
Paweł

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*