Prowiant wakacje Toruń 2018

Cześć 😊

Krótka relacja kulinarna prowiant wakacje Toruń 2018, w którym byliśmy 5 dni. Ja jestem wrogiem jedzenia gdziekolwiek. Wiem jak wygląda praca od kuchni, dosłownie i w przenośni, a już zwłaszcza w tak zwanym ”sezonie”. Najważniejsze, żeby talerz wyszedł szybko z kuchni, gość jak najszybciej zjadł i kolejny stolik i kolejni goście i kolejne zamówienie.
Czyli jak sobie poradzić na wyjeździe?
My jedziemy do naszej cioci, która mieszka w Toruniu i zawsze kawałek podłogi do spania użyczy 😊 W tym roku trudność polegała na tym, że nie jechaliśmy autem, tylko pociągiem. Także nie mogłem zabrać tylu podzespołów, ile bym chciał. Ale i tak coś zabrałem 😊

Z Poznania wyjachało z nami:

  • Leczo z cukinii w ilości 1.5 litrowego słoika
  • 2 kg suchej kiełbasy polskiej (suszonej w domu na kiju przez ponad 2 tygodnie)
  • Słoik świeżo zmielonej kawy i kawiarka
  • 100 ml oleju MCT
  • 5 kg surowej wędzonej słoniny, suszonej na kiju ponad 2 tygodnie
  • 5 kg zamrożonej surowej metki tatarskiej

Leczo zjedliśmy na obiado/kolacje pierwszego dnia u cioci w domu (wzorowy gość, który z obiadem dla gospodarza przyjeżdża 😛 )

Kiełbasy służyły jako suchy prowiant/przegryzki umilające czas podczas zwiedzania Torunia. Ale też jako obiad służyły. Po prostu kilka świeżych surowych ogóreczków, zagryzione 4 kiełbasami i w zasadzie to już ani o obiedzie człowiek nie myśli, ani o kolacji później 😊

Kawiarka waży mało, a tak się już przyzwyczaiłem do kawy z niej, że piję codziennie. Do tego olej mct i witaj poranku. Przed wyjściem na zwiedzanie Torunia, szybka kawa do słoika, do tego olej, zakręcony słoik i można iść. W tym upale kawa nie zrobi się zimna 😊 a słoik służy jako shaker/mikser. Mocno potrząsnąć zakręconym słoikiem i mamy BPC  ;P

Słonina do zagryzania wszystkiego. Dobra słonina nigdy nie jest zła. Mając takie źródło energii, człowiek w ogóle się nie boi że „nagle” na mieście będzie się słaniał z głodu.

Metka tatarska na śniadanie, zagryziona słoniną jest naszym ulubionym śniadaniem (Asia uwielbia metkę, a co ciekawe – tatara nie lubi 😊 )

Co kupiliśmy na miejscu?

Ciocia zabrała nas na ryneczek/targowisko. Pokazała gdzie i od kogo kupuje warzywa, jajka, wiejskie sery i masło ręcznie robione przez gospodarzy i od kogo warto kupić mięso. Kupiliśmy:

  • 10 jajek
  • 200 g wiejskiego masła
  • 5 kg mielonego wieprzowego
  • 5 kg mielonego wołowego (fest tłustego)
  • Ogórki świeże, brokuły, pomidory

Jajka to fajne szybkie jedzenie. Wystarczy wybić kilka do słoika i gdy jest chwila między zwiedzaniem jednego a drugiego miejsca. Odkręcam i chlup! Można iść dalej 😊

Masło Asia życzyła sobie, żeby dodawać jej do ugotowanych brokułów na śniadanie.

Mielone doprawiłem solą i pieprzem i usmażyłem u Ciocia na zapas kilka kotletów wołowych i wieprzowych. Braliśmy je z sobą na miasto i zjadaliśmy jak jakieś ciastka :p

Ogórki pomidory zabieraliśmy z sobą „w miasto”.

Co kupiliśmy na mieście?

Niewiele, w zasadzie wszystko mieliśmy. Bardziej z ciekawości niż z ochoty poszliśmy do najlepszej lodziarni w Toruniu i Asia wzięła sobie sorbet ananasowy i malinowy (w Opolu mieli lepsze sorbety :p)

Poza tym jakieś maliny i morele Asia wypatrzyła na Rynku Nowomiejskim i w Rossmanie wzięliśmy chipsy z bananów (ja pierdziu! Jakie one są dobre!) i chipsy z pomidorów.

A jak Ty sobie radzisz? Olewasz wszystko i jesz co popadnie, szukając toalety zamiast ciekawych miejsc, czy cieszysz się urlopem i spokojnym brzuszkiem? 😊
Miłego dzionka
Paweł

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*